- Wiem, że całe to doświadczenie trwało długo - powiedział. - Trudno mi dokładnie określić ile godzin, bowiem czas nie mieści się w nim jako parametr. - Zerknął na nią. - Wiesz, co mam na myśli. To tak jak dawno temu, kiedy elfy wywabiały ludzi. No wiesz, wieśniacy wychodzili, żeby spędzić z nimi dzień, ale kiedy wracali do domu okazywało się, że byli nieobecni przez pięćdziesiąt lat. .

Wytarł ręką pot z czoła i powrócił do wznoszenia ogrodzenia.. Gdy wracając do sypialni, mijała pokój syna, uderzył ją podmuch wilgotnego powietrza. Było ciemno - nie zapaliła światła - ale domyśliła się, że widocznie Dawid zostawił otwarte okno. Deszcz zacinał i pewnie woda zalewała wszystkie papiery leżące na biurku. Gdy wróci, dostanie szału.. - Dobra robota! Wkrótce cię zabierzemy. Castaneda, zgłoś się!. Mimo lęku trudno więc było nie obserwować pojawiających się na ekranie porównań wskaźników radiacji na zewnątrz i wewnątrz schronu: l,4658 rema, 1,7861, 1,9004.. Zdaniem watykańskiego wywiadu organizacja przestała istnieć podczas wojny. Ale pod koniec lat pięćdziesiątych pojawiły się pogłoski, że nadal działa, choć w inny sposób. Podobno zajmowała się wymuszeniami, szantażem i drastycznymi formami stręczycielstwa. Pogłoski te znalazły potwierdzenie podczas śledztwa w sprawie loży masońskiej P2. W przechwyconych dokumentach i w zeznaniach oskarżonych pojawiły się wzmianki o Błękitnym Kartelu.. Larysa zręcznie podzieliła swoje życie na część oficjalną - w pracy, i osobistą - w domu. W biurze była wzorową sekretarką i asystentem pełnym szacunku dla swojego szefa. W domu - kochanką i przyjaciółką. Nigdy dotąd nie powiedział, że ją kocha, a jednak wiedziała, że tak właśnie jest. Wiedziała też, że dzięki niej mógł się odprężyć, i to ją cieszyło. Ich związek był, rzecz jasna, dobrze znany w Departamencie, a i Gordik nie usiłował robić z niego tajemnicy. Przy jego wysokim stanowisku byłoby to nie tylko zbędne, ale wręcz niesmaczne, chociażby dlatego, że nie pasowało do jego charakteru. Jednak głębię uczuć łączących Gordika i Larysę tak naprawdę znał tylko Lew Tudin, bo tylko w jego obecności pozwalali sobie na szczerość i pewną poufałość. Sam Tudin był w jakimś sensie młodszą wersją Gordika; Gordikiem z mniejszym bagażem lat. Może nie tak sprawny fizycznie jak jego szef i trochę niezręczny, miał jednak wnikliwy i bystry umysł. Gordik i Larysa podśmiewali się nieraz z jego braków, ale on się nie obrażał.. - Pracę niebezpieczną i przerażającą - dorzuciłem jeszcze na odchodnym, ale ona nie zwracała na mnie uwagi, zapewne już w myślach dodając moje honorarium do domowych rachunków. Zamykając za sobą drzwi, słyszałem, jak nuci radosną egipską piosenkę z dzieciństwa.. - Wiesz, Gordianusie, powrót do miasta dobrze ci zrobił - powiedział. - Jesteś o wiele bardziej wyluzowany i bystrzejszy niż wtedy na wsi.. - Dobrze więc. Los republiki nic cię nie obchodzi. Ale chyba zachowałeś jakieś resztki osobistego honoru Rzymianina?. Wsiadł do samolotu i powoli zdjął hełm. Mocno mrugał oczyma, usta miał zaciśnięte, jak zwykle zachowywał się uprzejmie. Był najwyraźniej bardzo zmęczony, ale jednocześnie - jak określiła go później w rozmowie z Nadia Ann - wyglądał jak szczur, który dopiero co zjadł kanarka. Mówił mało. Okazało się, że tkwił w pojeździe na torze magnetycznym od trzech dni. Nie mógł odjechać, ponieważ tor magnetyczny już nie działał, a w łaziku brakowało zapasowego paliwa. Potwierdził też domysły przyjaciół, że Lakefront zostało całkowicie zalane wodą..

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: