Szczęka Cycerona zesztywniała i zadrżała, wargi zacisnęły się. Już miał warknąć na mnie znowu, ale powstrzymałem go uniesioną dłonią. .

W końcu Pinta ukazała się zza rogu budynku z dwiema koleżankami. Przez chwilę stały i rozmawiały, często spoglądając w jego kierunku. Potem rozeszły się, dwie z nich do niebieskiego Mercedesa, a Pinta z powrotem za budynek. Mercedes odjechał. Dwadzieścia minut później Pinta pojawiła się ponownie, niosąc książki, związane rzemykiem. Creasy wysiadł i otworzył tylne drzwi. Przechodząc koło niego uniosła książki. Wziął je od niej, trzymając za rzemień.. Po bezsennej nocy na barce i długiej jeździe byłem wyczerpany. Gdy tylko podano na deser anyżowe ciastka z rodzynkami, przeprosiłem gospodarza i udałem się do swego pokoju. Niewolnik, który mnie tam zaprowadził, pomógł mi też się rozebrać i nałożyć nocną tunikę. Rzuciłem się na łóżko i zasnąłem niemal natychmiast. Jak to się jednak często zdarza w podróży, mój sen nie był twardy. Po jakimś czasie obudziłem się nagle; czułem, że muszę iść do toalety, nie miałem jednak pojęcia, która może być godzina. W pokoju panowała nieprzenikniona ciemność, uznałem więc, że musiałem przespać kilka godzin. Kiedy jednak otworzyłem drzwi w nadziei na to, że poświata księżyca pomoże mi lokalizować nocnik, zobaczyłem światło padające z wejścia do pokoju położonego po drugiej stronie ogrodu i usłyszałem szmer rozmowy. Ktoś zatem jeszcze nie spał. Znalazłem naczynie pod łóżkiem i ulżyłem sobie, po czym wróciłem do łóżka, ale senność mnie opuściła. Po chwili znów wstałem i otworzyłem drzwi. Światło naprzeciwko wciąż się paliło, doszedł mnie też czyjś cichy śmiech. Wyszedłem na zewnątrz, trzymając się w cieniu pod portykiem, i zerknąłem na oświetlony pokój po drugiej stronie. Musiał to być gabinet Cycerona; w migotliwym świetle z paleniska widać było szafę z przegródkami na zwoje pergaminu. Głosy dobiegające stamtąd należały do Cycerona i Tirona, którzy najwyraźniej zagadali się do tej późnej pory i być może opróżnili wspólnie flaszkę wina. Przez całe życie pozostawali panem i niewolnikiem, politykiem i jego sekretarzem, a teraz intrygantem i jego szpiegiem. Bez wątpienia mieli wiele spraw do omówienia... Noc była bezwietrzna i wytrenowany głos Cycerona niósł się w rześkim powietrzu niczym dźwięk gongu. W pewnej chwili wyraźnie usłyszałem swoje imię. Tiro coś odpowiedział, ale jego gorzej było słychać i nie zrozumiałem słów. Obaj się roześmieli, a potem zapadła cisza. Wyobraziłem sobie, jak pociągają wino z kubków. Kiedy Cycero przemówił znowu, jego ton był zupełnie poważny.. - Ilu mężnych potrzebujesz?. - Jasne. Niestety, ci akurat ludzie, którzy mogliby potwierdzić moje słowa, to znaczy rybacy, nie żyją. Spuriusz zaś upiera się, że był porwany przez piratów.. Hawke sapnął ze złości, ale Falk nie ustępował.. Odźwierny niewolnik poinformował nas, że Olimpias wyszła, ale wkrótce wróci. Zostawiła polecenie, by zajęto się naszymi potrzebami. Zaprowadził nas na mały taras z widokiem na morze, po czym przyniósł posiłek i napoje. Nad miską parującej owsianki Ekonowi wrócił lepszy nastrój. Jadł z apetytem i cieszyłem się, widząc, jak się otrząsa ze smutku. Po jedzeniu odpoczywaliśmy, leżąc na sofach na tarasie i gapiąc się na morze, ale wkrótce zacząłem się niecierpliwić i wypytywać niewolników o Olimpias. Zapewne wiedzieli, gdzie przebywa, nie chcieli jednak powiedzieć. Zostawiłem Ekona drzemiącego na sofie i wybrałem się na zwiedzanie domu..

Kategorie

Dodane

Losowe:

Najlepsze: